O bezpieczeństwie w trakcie sesji uzdrawiania

b_150_100_16777215_00_images_hands-736244_640.jpgCzy uzdrawianie na odległość jest bezpieczne? Nikt nie chce, żeby ktoś “grzebał” w jego aurze. Mówi się o tym, że uzdrowiciel daje swoją emanację energetyczną i może pozostawić różne ślady, które odbiją się echem na uzdrawianym niekoniecznie w pozytywny sposób.

Wszystko sądzę zależy od metod, jakie się stosuje i umiejętności niezbędnych do tego, żeby należycie ich używać.

Stosowana przeze mnie metoda nie jest ingerencyjna, znaczy to, że nie ma w niej “grzebania” ani działania przez skoncentrowaną siłę woli.

Metoda ta jest połączeniem właściwości duchowego uzdrawiania i pewnych aspektów bioenergoterapii, dlatego wpływa również na wewnętrzne aspekty klienta.

Spotykam ludzi, którzy mieli kontakt ze znanymi bioenergoterapeutami i pobierali od nich nauki czy poddawali się terapii, ale są nadal, albo i bardziej zagubieni, duchowo zdezorientowani (kurs uczący skomplikowanych metod może wprowadzić w jeszcze większe zamieszanie). Jest to wynik braku elementu duchowości w trybie nauczania i sądzę, że to samo może mieć miejsce w przypadku terapii (po prostu bioenergoterapeuta czy inny uzdrowiciel jest osobą za mało uduchowioną, choć może wiele umieć na poziomie techniki, czego można się zwyczajnie nauczyć).

Uzdrawianie na odległość może być szkodliwe, podobnie jak uzdrawianie na miejscu - wszystko zależy od tego, kto i co robi. Ogólne stwierdzenie, że takie zdalne sesje są groźne, jest nieprawdziwe i niesprawiedliwe.

Moi klienci nigdy nie narzekają, że dzieje się coś krzywdzącego. Czasami donoszą, że chwilowo jest im ciężko, coś pobolewa, ale o tym ich ostrzegam - to efekty, które oznaczają, że ciało się oczyszcza, że usuwa toksyny, że coś się dzieje. Wzorce z podświadomości wychodzą na jaw i są oczyszczane przez świadomość.

Stosuję uzdrawianie na odległość od dawna (oficjalnie od 2012 roku, nieoficjalnie od ok. 2006) i nie zauważam żadnych nieprawidłowości pod kątem krzywdzenia kogoś, a wręcz przeciwnie. Klienci donoszą o skuteczności takich zabiegów, niektórzy są ze mną już od dawna i często zamawiają sesję dla siebie, dla rodziny czy znajomych.

Bezpieczeństwo jest jednym z priorytetów tego, co robię. Jestem przekonany o skuteczności i bezpieczeństwie tego, co oferuję.

Zamawiając sesję warto zwracać uwagę na aspekt bezpieczeństwa, to jasne. Dobrze jest - jeśli to możliwe - sprawdzić jaką dany uzdrowiciel ma opinię, choć czasami nie ma na to czasu lub specjalista jest na tyle już poznany czy wiarygodny, że jest to zbędny wysiłek.

Według mnie im bardziej skomplikowane metody uzdrawiania, tym większe ryzyko zaszkodzenia. Sposoby Natury są zasadniczo proste. Uzdrawianie (w tym bioenergoterapia) opiera się bardziej na naturalnych właściwościach uzdrowiciela i uzdrawianego, niż na technikach. Można uzdrawiać bez technik, kierując się intuicją, kiedy ma się odpowiedni poziom osobistej energii.

Ta osobista energia u różnych ludzi jest różna i nie każdy może być bioenergoterapeutą w klasycznym sensie, czyli osobą o wrodzonym potencjale. Dzisiaj najczęściej myli się bioenergoterapię z bioterapią, której mogą z kolei nauczyć się wszyscy.

Bioenergoterapeuta klasyczny (z wrodzoną wrażliwością) zdecydowanie unika skomplikowanych technik i jest przez to na pewno mniej niebezpieczny (jeśli w ogóle), niż bioterapeuta, opierający się mocno na w dużej mierze sztucznie generowanych właściwościach.

Bioenergoterapeuta “klasyczny” uzdrawia własną energią, dlatego jest ona zawsze bardziej subtelna i nieszkodliwa, w odróżnieniu od bioterapeutów, którzy używają energii sztucznie pobieranej i modulowanej z otoczenia. Na takie osoby zawsze należy szczególnie uważać.

"Wymyślność" i "naukowa" frazeologia, które towarzyszą metodom stosowanym przez bioterapeutów często świadczą o tym, że zabiegi mogą okazać się  groźne.

Im bardziej skorumpowane państwo, tym więcej w nim praw - głosił Tacyt. Im mniej uzdolniony bioenergetycznie uzdrowiciel, tym bardziej skomplikowane ma metody uzdrawiania.

Nie dajmy się zwieść - jako klienci i jako adepci uzdrawiania - przez zawiłe nazwy i bezosobowy, quasi-naukowy żargon. Uzdrawianie to taki zawód, gdzie najważniejsze przekazuje się w relacji nie głowa do głowy, ale serce do serca (choć istotne są również uprawnienia oraz metody; jedno nie musi przeczyć drugiemu).

Moja książka "Ho'oponopono. Wprowadzanie wewnętrznej harmonii"

Zapisz się na listę mailingową

Otrzymuj informacje o promocjach i nowościach, interesujące ogłoszenia i propozycje.

Please publish modules in offcanvas position.