Efekty przesilenia

Miałem ostatnio bardzo przykrą dla mnie, ale i pewnie nie tylko sytuację, w której klientka zgłosiła, że po oddziaływaniu zaczęły dziać się z nią dziwne rzeczy, które spowodowały osłabienie wrażliwości na ból (co poskutkowało wg jej opisu prawie wypadkami). Dodam, że osoba ta miała stwierdzony nowotwór złośliwy (nie wiem jak jest teraz). Poprosiłem ją o kontakt z lekarzem prowadzącym, ponieważ jestem przekonany, że nie mogłem jej zaszkodzić. Stosowałem tak nieingerencyjną metodę, jak to tylko możliwe, której poddałem już również wiele dzieci.

Bardzo ważna jest opieka lekarza (i nie tylko dlatego, że ja mam wtedy większy komfort wiedząc, że to nie żadne efekty przesilenia, ale efekty uboczne leków utrudniają klientowi życie). Sam klient jest wtedy bardziej chroniony.

Ja nie wnikam w kompetencje lekarzy i nie stawiam siebie na poziomie "pierwszego kontaktu". Cichym założeniem jest to, że mój klient znajduje się pod opieką lekarską (choć od tego przykrego wydarzenia postanowiłem wprowadzić regulamin usług i domagać się dowodów takiej opieki oraz kontaktu do lekarza prowadzącego od osób opisanych jako ciężko chore; inaczej nawet nie podejmę się terapii).

To prawda, że istnieją efekty przesilenia, ale są to efekty terapeutyczne. Ciało reguluje się, oczyszcza z toksyn. Dawno niedziałające funkcje wracają do normy. To może być czasami trochę bolesne, zwłaszcza przy trudnych sytuacjach.

W uzdrawianiu pracujemy z pobudzeniem naturalnych właściwości organizmu. Ciało de facto samo się uzdrawia. Nie można brać za to odpowiedzialności jak ono to robi. To już dzieło natury.

Co najwyżej można współpracować z ciałem, dostosowując do jego stanu swoje zajęcia, tryb życia (dlatego mówimy o rekonwalescencji).

Klienci zgłaszali niekiedy mocno odczuwane efekty przesilenia, ale jest to pierwszy przypadek, w którym miałyby być one wręcz niebezpieczne dla życia.

Nie wiem czy uda nam się wyjaśnić przyczyny takiego stanu rzeczy u wspomnianej klientki (nie otrzymałem kontaktu do lekarza prowadzącego, a być może w ogóle nikogo takiego nie było, ponieważ klient się nie leczył).

Dla mnie jest to nauczka, żeby najpierw zrobić wywiad i postawić warunek: lekarz i uzdrowiciel.

Ja zawsze piszę, że medycyna naturalna uzupełnia a nie zastępuje lekarza. Klient nie zawsze się z tym zgadza, ale to nie ja już za to odpowiadam.

Moja książka "Ho'oponopono. Wprowadzanie wewnętrznej harmonii"

Zapisz się na listę mailingową

Otrzymuj informacje o promocjach i nowościach, interesujące ogłoszenia i propozycje.

Please publish modules in offcanvas position.