Zasada dyskrecji

b_150_100_16777215_00_images_padlock-308589_640.pngZ jednej strony musimy mówić o tym, co osiągamy jako uzdrowiciele, z drugiej należy wiele rzeczy zachować dla siebie i dla klientów oraz ich nie rozgłaszać. Bywa, że różne osoby zajmujące się uzdrawianiem rozdmuchują swoje sukcesy, ponieważ raz czy dwa udało im się czegoś dokonać.

W zawodowym uzdrawianiu musimy być skuteczni ciągle i przez długi czas. Jednorazowe osiągnięcia są oczywiście ważne dla chorych, ale nie świadczą o niczyim profesjonalizmie, gdyż różne czynniki mogły wpłynąć na efektywność zabiegów.

Należy być zatem oszczędnym w słowach uznania pod swoim adresem i robić swoje.

Pracuję od lat i nie naciskam na klientów, by przesyłali mi relacje. Miło niekiedy napotkać na słowa uznania na jakimś Facebooku czy otrzymać informację zwrotną po jakimś czasie, że skutki utrzymują się przez lata.

Obowiązuje mnie jednak zasada dyskrecji. Nie będę robił afery. Uzdrawianie, jak bioenergoterapia, inne właściwe metody są skuteczne, kiedy wykonuje się je odpowiednio. Nie jest to jednak kwestia tego, ze ktoś jest wyjątkowy - ta wiedza po prostu działa. Nie musisz prosić mnie o rybę, możesz kupić wędkę, czyli samemu ją zgłębić.

Sądzę, że coraz więcej będzie prawdziwych specjalistów i wymóg profesjonalizmu narzuci na środowisko uzdrowicielskie jeszcze większe restrykcje. Oznaczać to także będzie większą dyskrecję. Należy stanąć na wysokości zadania i zapewnić ją tak, jak robi to lekarz, który nie ma prawa udzielać informacji o stanie zdrowia chorego osobom nieupoważnionym, obowiązuje go tajemnica lekarska.

Klient musi czuć się komfortowo wiedząc, że żadne informacje o nim i jego problemach nie są rozpowszechniane a jego nazwisko nie staje się przedmiotem plotek.

Mogę zrobić wiele dobrych rzeczy dla klientów, wiele problemów ze zdrowiem da się rozwiązać poprzez pracę z energią bezpośrednio, a pośrednio pomóc w znalezieniu innych istotnych elementów terapii czy zasad zdrowego stylu życia (wpływ na czakry otwiera na intuicję i zmysły, wiedzę, uwrażliwia na to, co dzieje się z naszym ciałem, dlatego skłania do szukania pomocy i przykładania większej wagi do tego, co jemy, jak się ubieramy, co dzieje się z naszym zdrowiem fizycznym i psychicznym).

Moi klienci donosili nawet o efektach w przypadku bardzo ciężkich, nieuleczalnych z medycznego punktu widzenia dolegliwości. Kilka relacji umieściłem na stronie, ale nie zamierzam tego nagłaśniać. Takie rzeczy powinny być normalnością. Potencjał w medycynie psychotronicznej jest przeogromny. Na każdym rogu powinien istnieć gabinet lekarza-psychotronika, gdzie ludzie budzą się z koszmarów, jakimi są nowotwory czy cukrzyce.

Musi być to jednak osoba z dyplomem lekarskim a nie żaden "bioenergoterapeuta".

Będzie to możliwe dzięki unaukowieniu psychotroniki i medycyny psychotronicznej, wprowadzeniu ustawy o zawodzie lekarza-psychotronika i kilkuletnich studiów (w miejsce tandetnych nierzadko weekendowych czy trochę dłuższych kursów, które za kilka złotych kończą również zwyrodnialcy i hochsztaplerzy; niektórych miałem nieprzyjemność poznać, o innych "z pierwszej ręki" słyszeć; osobiście mam niewielki szacunek do niekontrolowanego przez Państwo i prawo, czyli zanarchizowanego, pokręconego i nawiedzonego środowiska polskich bioenergoterapeutów).

Nie zmieni się jednak to: dyskrecja. Będzie ona zawsze istotnym elementem współpracy uzdrowicieli i klientów bez względu na rodzaj dolegliwości i problemów.

Uzdrawianie psychotroniczne jest dobre nie tylko wtedy, kiedy mamy trudności ze zdrowiem, ale i z różnymi dziedzinami życia, jako że system czakr zawiaduje każdą sferą naszej aktywności - od finansów po duchowość.

Moja książka "Ho'oponopono. Wprowadzanie wewnętrznej harmonii"

Zapisz się na listę mailingową

Otrzymuj informacje o promocjach i nowościach, interesujące ogłoszenia i propozycje.

Please publish modules in offcanvas position.